Właśnie skończyłem dodatek do G3 – Zmierzch Bogów. Zacząłem w niego grać zaledwie kilka dni po Bożym Narodzeniu (nie, nie jest taki długi, po prostu w międzyczasie grałem w kilka innych gier (Prince of Persia, Need for Speed Undercover, Devil May Cry 3 i 4, Half-Life 2 z dodatkami). Ponieważ widzę, że niewielu forumowiczów w niego grało, trochę wam go przybliżę moimi swobodnymi rozmyślaniami.
O fabule mówił wiele nie będę, bo o niej jest ten wątek:
http://forum.e-gothic.net/index.php/topic,998.0.html. Przypomnę tylko, że twórcy założyli, że w podstawce wybrało się ścieżkę orków/Adanosa. Fabuła nie jest tak nieliniowa jak w zwykłym G3. Jest też lepsza od tego, co otrzymaliśmy w podstawce, chociaż do dwóch pierwszych części jest bardzo daleko. Podobnie z klimatem – jakby lepszy niż w G3, słabszy niż w G1/G2.
Podczas wykonywania wątku głównego będziemy wykonywać zadania dla wszystkich czterech frakcji (więcej o nich w wyżej wspomnianym topicu), chociaż nie będziemy stać po stronie wszystkich. Podczas gry w ogóle nie spotkamy Diega ani Lestera. Dużą rolę odegrają Gorn, Lee i Thorus (w G1 go zabiłem, w G2 go zabiłem, a tu JEST!). Później napotkamy także Miltena. Pod koniec gry zmierzymy się z – według Miltena – największym badassem, najsilniejszą madafaką jak do tej pory, który jest znany jako Bestia. Niestety, wygląda nijak (skrzyżowanie trolla i demona, zostaje po nim… skóra trolla. Jeżeli koniecznie chcecie zepsuć sobie niespodziankę i zobaczyć jak wygląda, tu macie zdjęcie:
http://gfx.gaminator.pl/data/screen/8279/417/34843-2.jpg). A na dodatek to cienias.
Akcja G3:ZB dzieje się w Myrthanie. Zaczynamy w Silden. Podczas rozgrywki odwiedzamy bodaj wszystkie miasta. Zostały one całkiem ładnie odbudowane w stosunku do tego, co widzieliśmy w G3. Zaś obozy buntowników – Reddock i Okara (bo w Nemorze nie byłem) są zniszczone i opuszczone – możemy tam spotkać gobliny, ożywieńców i inne paskudztwa. W okolicach Nordmaru (w okolicach Varrantu pewno też, tam nie chodziłem) można spotkać denerwujące niewidzialne ściany.
Nie mogę nie wspomnieć o Bugach, których jest naprawdę dużo. Naprawdę, jest ich więcej niż w podstawce. Mamy NPCów wystających z podłoża, ludzie, którzy za nami podążają chodzą dość dziwnie (nie potrafią chodzić po mostach). Spotkałem orków opisanych nazwami pełnymi „_”, takimi, jakich używamy w konsoli chcąc coś przywołać i potwory bez nazw. Z kolei gdy chcemy wczytać grę po raz drugi na jednym uruchomieniu, gra zawiesza się na dobre pięć minut.
Więcej, spieprzyli nawet polonizację. Zamiast słowa „ogr” jest „oger”, zamiast „Cape Dun” mamy „Przylądek Dun”, zamiast „Rhobar” jest „Rohbar”, a zamiast „Oko Innosa” (bo ten przedmiot też się tu pojawia) mamy… „OCZY Innosa”. To karygodne! Ponadto dialogi są strasznie sztywne. Nazwy niektórych questów to chyba wciąż nazwy robocze, ponadto w ich opisach często pojawia się słowo „gracz”, np. „Gracz jest proszony przez X o …”. Co to ma być?!
Słyszeliście, jak przed premierą autorzy chwalili się, że poprawili optymalizację grafiki? To bujda na resorach. Zmierzch Bogów na moim PC (Intel Pentium Dual Core 2x2GHz, 1 GB RAM, Nvidia GeForce 8500 GT 512 MB) na najniższych możliwych ustawieniach działał mniej więcej tak, jak G3 na ustawieniach średnich.
Czyli krótko mówiąc, Zmierzch Bogów ma lepszą fabułę i klimat niż G3 (chociaż i tak w porównaniu z G1 i G2 jest mizernie), ale bugi i optymalizacja silnika są koszmarne. Mimo to, wolę go bardziej niż standardowego G3.
Wszelkie pytania typu „A można tam…”, „A jak wygląda sprawa z…”, "Słyszałem, że miało być tak, a jak jest?" proszę dawać tutaj, postaram się na nie odpowiedzieć.